Jesteś tu:
>
>
>
Kiedy cukrzyca rujnuje karierę
Kiedy cukrzyca rujnuje karierę
Katarzyna Kieś-Kokocińska
Cukrzyca to podstępny przeciwnik. Nie można jej lekceważyć. Inaczej choroba przejmie nad nami kontrolę. Szansą na normalne życie jest bezwzględne przestrzeganie zasad samokontroli, co korzystnie wpłynie ja  jakość życia i pozwoli realizować się zawodowo.
 
Paweł był świetnie zapowiadającym się specjalistą. Od pewnego czasu pracował w dużym koncernie – wraz z kilkoma innymi osobami zajmował się usuwaniem awarii. Przełożeni doceniali jego zaangażowanie – w najbliższym czasie miał dostać awans. I wtedy w życiu Pawła wydarzyło się coś, co zaważyło na jego karierze. Wykryto u niego cukrzycę typu 1. Tym samym w życiu mężczyzny na stałe pojawiły się insulina oraz konieczność kontrolowania poziomu glukozy we krwi.
Do wykrycia choroby doszło w dość dramatycznych okolicznościach: ekipa Pawła usuwała szereg awarii linii energetycznych, powstałych w wyniku nawałnicy, jaka przeszła nad regionem kilka godzin wcześniej. Zadanie wymagało dobrej kondycji psychofizycznej. Zespół pracował praktycznie bez wytchnienia. Paweł czuł narastające zmęczenie, irytację oraz wewnętrzne drżenie, do tego doszło kołatanie serca. Doświadczał już tego wcześniej, lecz tym razem nasilające się objawy zaniepokoiły go... Paweł stracił przytomność.
Kiedy się ocknął, zobaczył pochylającego się nad nim lekarza. Dalej wszystko potoczyło się już szybko – szereg badań i diagnoza: cukrzyca insulinozależna. To jakaś pomyłka... Jestem za młody, by chorować na cukrzycę – Paweł z niedowierzaniem zareagował na wiadomość o chorobie.
Niestety nie ma mowy o pomyłce – wyniki badań potwierdziły to jednoznacznie. Na cukrzycę typu 1 zapadają głównie ludzie tacy jak pan: młodzi i szczupli – poinformował lekarz i podsunął Pawłowi plik kolorowych broszur na temat choroby, z którą miał się zmierzyć. W pana przypadku najważniejsza jest samokontrola i pilnowanie, by pod ręką mieć glukometr oraz insulinę. Musi Pan codziennie monitorować stężenie glukozy we krwi – najlepiej w osoczu krwi. Pomiar należy wykonywać 4–5 razy na dobę. Trzeba też badać obecność acetonu w moczu, mierzyć ciśnienie tętnicze krwi i kontrolować masę ciała – wyjaśniał lekarz.
Paweł uznał, że samokontrola to nic trudnego i na pewno da sobie z tym radę. Po zwolnieniu lekarskim wrócił do pracy. O swojej chorobie nie poinformował ani szefa, ani współpracowników. Wtajemniczył tylko jednego kolegę z zespołu – długoletniego przyjaciela Adama, który w razie kłopotów miał wiedzieć, jak pomóc.
Paweł nosił ze sobą maleńki plecaczek – miał w nim glukometr, mały ciśnieniomierz, cukier w kostkach i insulinę. Bez tej ostatniej nie mógł już wieść zwyczajnego życia, jak dotąd. Kilkakrotne kłucie w palec przerażało go tylko pierwszego dnia; na szczęście po dwóch dobach radził sobie z tym nieźle. Podobnie jak ze wstrzykiwaniem insuliny.
Niestety, warunki w pracy nie zawsze sprzyjały regularnemu i dyskretnemu wykonywaniu pomiarów, nie wspominając o aplikowaniu insuliny. Paweł nie czuł się zbyt zaangażowany w samokontrolę – bardziej wierzył w znajomość samego siebie niż w systematyczne wykonywanie pomiarów i bezpieczne podanie insuliny na czas. Jego postawy nie zmieniały nawet uwagi żony: Znów nie zmierzyłeś stężenia glukozy. Zobaczysz, że kiedyś z powodu twojego niedbalstwa pojawią się kłopoty – upominała go. Za dużo naczytałaś się o tej cukrzycy. Nie martw się tak – wiem, co robię. Nie mam zamiaru co chwilę biegać po glukometr i zachowywać się jak jakiś hipochondryk – zwykł odpowiadać żonie. Czasem tylko jego dobre samopoczucie mąciło to, co na odchodne usłyszał od lekarza: Cukrzyca to podstępny przeciwnik; proszę jej nie lekceważyć. Inaczej choroba przejmie kontrolę nad pana życiem.
Zwodzenie współpracowników i samego siebie udawało się do pewnego czasu. Podczas kolejnej wielkiej akcji usuwania awarii, gdy Paweł wspinał się właśnie na maszt, dopadło go znajome już uczucie niepokoju. Czym prędzej zszedł, by zmierzyć stężenie glukozy. Próbował dojść do samochodu firmowego, jednak stracił przytomność. Wtedy jego kłopotami zdrowotnymi zainteresował się przełożony i zażądał zaświadczenia lekarskiego o stanie zdrowia. Między mężczyznami doszło do ostrej wymiany zdań, w której przełożony zarzucił młodemu pracownikowi narażenie na poważne niebezpieczeństwo samego siebie i kolegów z zespołu. Po kilku dniach Paweł otrzymał wypowiedzenie z pracy.
Był załamany, jednakże jego wrodzony optymizm pozwolił mu dość szybko dojść do siebie. Urlop, który mu pozostał, wykorzystał w okresie wypowiedzenia na szukanie nowego zajęcia. I dość szybko je znalazł. Oferowane wynagrodzenie było niezłe, tylko warunki go trochę przerażały: praca wymagała sporego wysiłku fizycznego. Paweł postanowił zaryzykować. Zdecydował, że ukryje przed przełożonym, iż choruje na cukrzycę, ale obiecał sobie, że będzie pilnował pomiarów stężenia glukozy we krwi. Po pierwszym dniu pracy wiedział już, że nie będzie to jednak takie proste, jak początkowo sądził. Na dodatek nie było już z nim zaufanego przyjaciela Adama...
W nowej pracy Paweł stracił przytomność po raz pierwszy już po miesiącu. Kilka tygodni później wzywano do niego karetkę po drugi raz. I znów była wizyta u lekarza, nieprzyjemna rozmowa z przełożonym i wypowiedzenie umowy o pracę – tym łatwiejsze do wręczenia, że był przyjęty jedynie na trzymiesięczny okres próbny.
Mężczyzna po raz kolejny zaczął szukać zatrudnienia. Postanowił mówić prawdę: że jest chory na cukrzycę. Przykro mi, ale nie mam dla pana pracy – kiedy usłyszał to kolejny raz w ciągu kilku dni, czuł, że jest bliski załamania.
Czas, kiedy pozostawał bez pracy, wykorzystał owocnie – przyłożył się do samokontroli. Teraz czuł się pewnie ze swoją chorobą. Wreszcie zrozumiał, że od dobrej kontroli cukrzycy zależy nie tylko jego zdrowie, ale i kariera zawodowa.
Podczas kolejnej rozmowy kwalifikacyjnej powiedział o swojej chorobie. Pracodawcy to nie zraziło, lekarz nie zgłosił sprzeciwu i tak Paweł został specjalistą serwisantem. Obecnie kieruje kilkuosobowym zespołem. Cukrzycę kontroluje również w pracy – współpracownicy wiedzą o jego schorzeniu. Dzięki temu ani razu nie miał problemów z powodu choroby. Nie boi się o utratę posady.
Doktor Andrzej, diabetolog, który opiekuje się Pawłem, wyjaśnia: Kłopoty zawodowe mojego pacjenta wynikały z jego niesubordynacji i lekceważenia zasad samokontroli. Bezwzględnym warunkiem utrzymania równowagi zdrowotnej w przypadku cukrzycy jest regularne wykonywanie pomiarów stężenia glukozy we krwi, acetonu w moczu, ciśnienia tętniczego i masy ciała oraz odpowiednio szybkie wprowadzenie insulinoterapii. Im szybciej chory na cukrzycę to zrozumie, tym szybciej poprawi się jakość jego życia.
Nota prawnaPolityka prywatnościRedakcja serwisuKontakt z redakcjąMapa serwisuZgłoś uwagi